Bieganie regeneracyjne po triathlonie – spokojny trening po Cross Triathlon Szczytno

Parametry treningu

Data: 2026-07-28

Dystans: 7,38 km

Czas: 43:55

Tempo: 5:57/km

Tętno śr.: 150 bpm

Kadencja: 163 spm

Długość kroku: 0,99 m

Średnia moc: 337 W

Temperatura średnia: 20,0°C

📝 Opis

Bieganie regeneracyjne po triathlonie – pierwszy krok w stronę Bisona

Po niedzielnym Cross Triathlon Szczytno organizm dostał dokładnie to, czego potrzebował – dwa dni względnego odpoczynku i spokojny powrót do biegania. Dzisiejszy trening nie miał być sprawdzianem formy ani walką z zegarkiem. Cel był prosty: ruszyć się powoli i sprawdzić, jak organizm reaguje po zawodach.

Już po pierwszych minutach wiedziałem, że to będzie jeden z tych treningów, które po prostu dają radość. Nogi pracowały lekko, oddech był spokojny, a jedyną pamiątką po triathlonie okazały się… zakwasy na tricepsach po pływaniu. To chyba najlepszy dowód na to, że regeneracja przebiega zgodnie z planem.

Do tego pogoda dopisała idealnie. Delikatny wiatr, słońce i temperatura, przy której aż chce się wyjść pobiegać. Czego chcieć więcej do spokojnego „chomikowania po stadionie”?
Kilkanaście równych okrążeń pozwoliło skupić się wyłącznie na rytmie biegu i własnym samopoczuciu.

Trening zakończyłem z dystansem 7,38 km, średnim tempem 5:57/km i bez uczucia zmęczenia. Co ważniejsze od liczb – przez cały bieg miałem wrażenie pełnej kontroli. Nie było walki z ciężkimi nogami ani oznak, że niedzielny start nadal siedzi w mięśniach.

Taki trening utwierdza mnie w przekonaniu, że plan przygotowań do Bison Ultra Trail idzie we właściwym kierunku. Teraz nie chodzi o bicie rekordów, ale o mądre budowanie wytrzymałości. Już w sobotę czeka mnie Test 18 km #2, podczas którego sprawdzę nie tylko formę, ale również odżywianie, nawodnienie i sprzęt. Pierwszy banan planuję zjeść po około 40–45 minutach, drugi około 90–100 minuty, a w plecaku znajdzie się 1 litr wody i 500 ml elektrolitów. Lepiej wrócić z niewielkim zapasem niż martwić się, że zabraknie płynów.

Po dzisiejszym treningu jestem spokojny. Organizm wraca do normalnego rytmu, motywacja jest jeszcze większa niż przed triathlonem, a w głowie pojawiają się kolejne pomysły na biegowe odkrywanie Mazur. Wygląda na to, że ten sezon będzie nie tylko walką o kolejne cele sportowe, ale również okazją do poznawania nowych tras i miejsc, do których warto wracać.

Kilka słów od siebie

Na zdjęciach możecie zauważyć łuszczycę na mojej piszczeli. Nie ukrywam jej, bo jest częścią mojego życia. Nie każdy musi wyglądać jak z reklamy czy okładki magazynu. Większość z nas to zwyczajni ludzie ze swoimi niedoskonałościami, bliznami i własną historią. Najważniejsze jest nie to, jak wygląda nasza skóra, ale to, że możemy być aktywni, rozwijać swoje pasje i cieszyć się życiem. Jeśli przy okazji uda się zwiększyć świadomość na temat łuszczycy i zachęcić do większej tolerancji, to będzie dla mnie dodatkowa wartość.

🔥 Wnioski

Regeneracja po triathlonie przebiega bardzo dobrze – nogi są świeże, a jedynym śladem po zawodach są zakwasy na tricepsach.
Spokojne bieganie ma ogromną wartość. Nie każdy trening musi być szybki, żeby przybliżał do celu.
Pogoda potrafi zrobić różnicę. Lekki wiatr i słońce sprawiły, że trening był czystą przyjemnością.
Bison jest coraz bliżej. Każdy kolejny trening to już nie tylko budowanie formy, ale również testowanie strategii, sprzętu i przygotowania do najważniejszego startu sezonu.


„Nie zawsze trzeba biec szybciej. Czasem trzeba biec mądrzej.”
– ULi Mazury

📸 Trening

Dane z Garmin Forerunner 970 i Garmin HRM 600

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *