Parametry biegu
Data: 2026-09-15
Dystans: 6,87 km
Czas: 45:07
Tempo: 6:34 /km
Średnie tętno: 140 bpm
Kadencja: 161 spm
Długość kroku: 0,94 m
Średnia moc: 315 W
Temperatura średnia: 18,0 °C
📝 Opis
Spokojnie, ale z konkretnym planem
Dzisiejszy trening był jednym z tych, które na pierwszy rzut oka nie wyglądają szczególnie spektakularnie. Bez długich interwałów, bez walki o rekord i bez sprawdzania, ile jeszcze można wycisnąć z organizmu. W planie było rozbieganie tlenowe Z2 + 5 rytmów.
Miejsce również dobrze znane — stadion MOS w Szczytnie. Warunki wręcz wymarzone do biegania: 16–18°C, sporadyczny wiaterek i słońce, które co jakiś czas łypało zza chmur. Ani za ciepło, ani za zimno. Po prostu można było wyjść i zrobić swoje.
I właśnie takie treningi lubię coraz bardziej.
Pierwsza część była spokojna. Zamiast pilnować konkretnego tempa, Garmin prowadził mnie przede wszystkim według mocy. I muszę przyznać, że coraz bardziej mi się to podoba.
Tempo podczas biegu potrafi przecież zmieniać się z różnych powodów. Inaczej biegnie się pod wiatr, inaczej z wiatrem, inaczej na podbiegu, a jeszcze inaczej wtedy, kiedy nogi są bardziej albo mniej świeże. Moc daje mi natomiast informację, jaką pracę faktycznie wykonuję.
Biegam więc na moc, a tempo staje się wynikiem tej pracy.
Dzisiaj przez spokojną część treningu moc była bardzo stabilna. Średnie tempo całego biegu wyszło około 6:34/km, a średnie tętno 140 uderzeń. Bez szarpania i bez niepotrzebnego dokładania.
A potem przyszła druga część planu, czyli 5 × rytm. Tutaj sterowanie się zmieniło — Garmin prowadził już po tempie. Krótkie, dynamiczne odcinki i spokojna przerwa pomiędzy nimi.
I właśnie takie połączenie zaczyna mi się bardzo podobać:
spokojny bieg – moc, przebieżki – tempo.
Garmin Forerunner 970 świetnie sobie z tym radzi, bo w jednym treningu może zmieniać sposób prowadzenia między kolejnymi etapami. Do tego cały czas dostaję prostą informację, czy jestem w zadanym zakresie, czy trzeba trochę przyspieszyć albo odpuścić.
Dzięki temu nie muszę przez cały trening gapić się w zegarek.
A głowa?
Ta dzisiaj naprawdę odpoczęła.
I chyba właśnie o to chodzi w takich jednostkach. Trening został wykonany, nogi dostały swoje, rytmy przypomniały im o szybkości, a ja zszedłem ze stadionu z poczuciem, że zrobiłem dokładnie to, co trzeba.
Bez bohaterstwa. Bez kombinowania. Po prostu dobra robota.
A przed nami kolejny krok w kierunku Bison Trail 18 km.
🔥 Wnioski
✅ Bieganie na moc coraz bardziej mi odpowiada.
✅ Z2 wykonane spokojnie daje miejsce na krótkie, dynamiczne rytmy.
✅ Przy dobrych warunkach nawet zwykłe rozbieganie może być świetnym treningiem dla głowy.
✅ Nie każdy trening musi boleć, żeby robił robotę.
„Spokojna głowa, mocne nogi, właściwy kierunek.”
— ULi Mazury

📸 Zapis aktywności Garmin
Dane z Garmin Forerunner 970 i Garmin HRM 600

