Long run w Z2 z nutą Z3

Ostatni dłuższy trening przed Bison Trail miał być czymś więcej niż kolejnym wybieganiem 12 kilometrów. Chodziło o sprawdzenie całego systemu: tempa, żywienia, nawodnienia, plecaka i wyposażenia. Pobiegłem 12,06 km w lesie, z mocniejszą końcówką zgodnie z planem MyTrainPal. Przy okazji po raz kolejny przetestowałem własny żel ULi, który tym razem wszedł bez najmniejszych problemów. Pogoda również zrobiła swoje – 16–17°C, trochę słońca i idealne warunki do biegania. Został już tylko ostatni krótszy trening i można myśleć o Bisonie.

Parametry biegu

Data: 2026-09-20

Dystans: 12,06 km

Czas: 1:19:54

Tempo: 6:38 /km

Średnie tętno: 146 bpm

Kadencja: 163 spm

Długość kroku: 0,92 m

Średnia moc: 316 W

Temperatura średnia: 17,0 °C

📝 Opis

12 km przed Bison Trail – test, który miał sprawdzić wszystko

Do Bison Trail zostały już właściwie ostatnie przygotowania. Dlatego dzisiejsze 12 kilometrów potraktowałem trochę inaczej niż zwykły trening. To miał być ostatni dłuższy bieg przed startem, ale jednocześnie próba generalna całego zestawu, który zabiorę ze sobą na Bizona.

Plan z MyTrainPal zakładał około 75 minut biegu terenowego. Większość miała być spokojna, w Z2, a końcówka mocniejsza – w okolicach Z3/Z4. Chodziło o symulację sytuacji, kiedy po dłuższym czasie w nogach trzeba jeszcze przyspieszyć i popracować na zmęczeniu.

Ostatecznie wyszło 12,06 km w 1:19:54, ze średnim tempem 6:38/km i przewyższeniem około 75 metrów. Średnie tętno wyniosło 146, maksymalne 162 uderzenia, a średnia moc około 320 W.

Warunki były wręcz idealne. Temperatura około 16–17°C, słońce tylko od czasu do czasu przebijało się przez chmury, a las dawał dokładnie takie środowisko, w jakim chcę biegać Bizona.

Najważniejsze było jednak to, jak bieg wyglądał od środka. Było równo, bez momentów słabszych, a końcówka została wykonana mocniej zgodnie z założeniem treningu. Nie było więc przypadkowego „odcięcia” ani walki o dotrwanie do końca. Po prostu spokojniejsza pierwsza część i praca wtedy, kiedy przyszła na nią pora.

Żel ULi po raz kolejny zdany

W połowie biegu przyszedł kolejny test mojego własnego żelu.

Jedna porcja to 30 g węglowodanów: 24 g maltodekstryny i 6 g fruktozy, do tego szczypta soli oraz odrobina kwasu L-askorbinowego dla smaku. Konsystencja jest celowo rzadka – dokładnie taka, jaką lubię.

I najważniejsze: wszedł bez problemów.

Podczas całego treningu wypiłem około 300 ml izotoniku i 250 ml wody, czyli 550 ml płynów.

Plecak też pojechał na pełny etat

Kiprun 10 l był zapakowany praktycznie tak, jak będzie na Bisonie. Wiatrówka, folia NRC, banan, wyposażenie awaryjne, płyny, żel i oczywiście papier toaletowy – bo pewne rzeczy w życiu są po prostu stałe. 😂

Banan z kolei został na później. Miał być rezerwą, a ostatecznie został nagrodą po treningu. I chyba właśnie taka będzie jego rola podczas Bizona – awaryjne paliwo albo mała nagroda psychologiczna, kiedy głowa zacznie domagać się czegoś innego niż żel.

To był ostatni długi test. Za tydzień zostanie już tylko krótszy trening, mniej niż godzina, i stopniowe schodzenie z objętości.

A potem Supraśl.

18 kilometrów. Las. Bison. Plan na około dwie godziny.

Jeżeli będzie szybciej – będzie niespodzianka. Jeżeli trochę wolniej – plan nadal wykonany. Najważniejsze, żeby cały system zadziałał tak samo dobrze jak dzisiaj.

🔥 Wnioski

✅ 12 km wykonane równo i bez słabszego momentu – trening spełnił swoje założenia.
✅ Żel ULi po raz kolejny sprawdzony podczas biegu – 30 g węglowodanów zostało dobrze przyjęte.
✅ Pełne wyposażenie startowe działa w praktyce – plecak, płyny i sprzęt zostały sprawdzone przed Bisonem.
✅ Przygotowania wchodzą w ostatnią fazę – został już tylko krótszy trening i można rozpocząć odliczanie do startu.


„Najlepszy plan to taki, który przetestujesz, zanim będzie naprawdę potrzebny.”
— ULi Mazury

📸 Zapis aktywności Garmin

Dane z Garmin Forerunner 970 i Garmin HRM 600

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *