Ostatnie 4×5 minut przed Bison Trail – trening w leśnym terenie

Ostatni mocniejszy trening przed Bison Trail 18 km wykonany w naprawdę dobrych warunkach. Trzech z czterech uczestników naszego startu spotkało się na leśnych ścieżkach w okolicach Szczytna. Były cztery pięciominutowe odcinki tempa, a każdy prowadził po trochę innej nawierzchni. Od szerokiego leśnego duktu po wąską ścieżkę między krzakami – dokładnie o taką zmienność chodziło. Organizm reagował bardzo dobrze, głowa również. Teraz czas zwolnić, przygotować sprzęt i spokojnie odliczać do Bisona.

Parametry biegu

Data: 2026-09-24

Dystans: 7,55 km

Czas: 43:42

Tempo: 5:47 /km

Średnie tętno: 152 bpm

Kadencja: 168 spm

Długość kroku: 1,03 m

Średnia moc: 365 W

Temperatura średnia: 15,0 °C

📝 Opis

Ostatni mocny akcent przed startem

Dzisiejszy trening miał jeden konkretny cel – zrobić ostatni mocniejszy akcent przed Bison Trail 18 km i jednocześnie pobiec w warunkach możliwie zbliżonych do tego, co może czekać nas na zawodach.

Wystartowaliśmy w trzy osoby z czteroosobowej ekipy przygotowującej się do Bisona. Temperatura około 15°C była praktycznie idealna do biegania. Momentami wychodziło słońce i wtedy na plecach robiło się naprawdę ciepło, ale ogólnie warunki były bardzo dobre.

Trasa prowadziła w okolicach stadionu, dalej szlakiem Szczytno–Babięta, a końcówka treningu przebiegła ścieżką „Rowerem po kolei”. I właśnie zmienność trasy była dzisiaj jednym z najważniejszych elementów treningu.

Plan zakładał 4 × 5 minut tempa, ale nie była to klasyczna zabawa tempem na stadionie. Każdy kolejny odcinek prowadził po trochę innej nawierzchni. Najpierw mieliśmy szeroki, szybki leśny dukt, później coraz bardziej naturalne ścieżki, aż w ostatnim interwale trafił się fragment między krzakami. Bez większych przewyższeń, ale charakterem bardzo przypominający to, czego można spodziewać się na Bisonie.

I właśnie o to chodziło.

Na takiej trasie tempo z zegarka przestaje być najważniejszym parametrem. Raz można pobiec szybciej, innym razem teren wymusza zwolnienie, ale wysiłek pozostaje podobny. Trzeba reagować krokiem, podłożem i tym, co znajduje się kilka metrów przed nami.

Całość wyszła bardzo dobrze. Trening trwał 43:42, dystans wyniósł 7,55 km, średnia moc 365 W, a średnie tętno 152 bpm przy maksymalnym 167 bpm. Najważniejsze jednak było samopoczucie.

Ciało reagowało idealnie. Głowa również.

Bez walki o przetrwanie, bez szukania dodatkowych rezerw i bez potrzeby dokładania czegokolwiek. Zrobione to, co było do zrobienia.

To był ostatni mocniejszy akcent przed startem. Teraz zaczyna się najprzyjemniejsza część przygotowań – zwalniamy.

Przez najbliższe dni najważniejsze będzie zachowanie świeżości, a nie budowanie kolejnej porcji formy. Sprzęt jest już praktycznie ogarnięty, żywienie przetestowane, plecak znam na pamięć, a Novablasty 5 TR są sprawdzonym wyborem na tegorocznego Bisona.

Teraz pozostaje przygotować wszystko na dzień startu i spokojnie czekać.

Bison coraz bliżej. 🦬

🔥 Wnioski

✅ Ostatni mocny akcent wykonany zgodnie z planem – 4 × 5 minut w zmiennym terenie dało dokładnie taki bodziec, jaki był potrzebny.
✅ Zmienna nawierzchnia była dużą wartością treningu – od szerokiego duktu po wąską ścieżkę między krzakami.
✅ Organizm i głowa zareagowały bardzo dobrze – bez oznak kryzysu i bez potrzeby dokładania obciążenia.
✅ Teraz czas na świeżość – trening wykonany, sprzęt trzeba przygotować, a formę zostawić na dzień startu.

„Forma rośnie w treningu, a pokazuje się na starcie.”
– ULi


📸 Zobacz na STRAVA

Dane z Garmin Forerunner 970 i Garmin HRM 600

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *