16 kg mniej w rok. Moja droga od 105 do 89 kg

📝 Historia ukryta między dwoma zdjęciami

Są zdjęcia, które mają większą wartość niż wszystkie wykresy z Garmina, statystyki czy liczby zapisane w treningowym dzienniku.

To właśnie jedno z nich.

Dokładnie rok temu zrobiłem zdjęcie nad tym samym jeziorem. Nie planowałem wtedy żadnej wielkiej metamorfozy ani spektakularnych efektów. Chciałem po prostu odzyskać zdrowie, poprawić kondycję i sprawdzić, czy jeszcze stać mnie na sportowe wyzwania.

Dzisiaj wróciłem w to samo miejsce.

Między tymi dwoma zdjęciami jest 16 kilogramów mniej. Z 105 kg do 89 kg.

Ale ta różnica nie mierzy się tylko liczbą na wadze.

To dziesiątki godzin spędzonych na treningach. Setki kilometrów przebiegniętych po mazurskich lasach. Tysiące kilometrów przejechanych na rowerze. Treningi na siłowni, pływanie i wiele dni, kiedy zwyczajnie trzeba było wyjść z domu i zrobić swoje, mimo że motywacji nie było zbyt wiele.

Nie byłoby tej przemiany bez ludzi, którzy pojawili się na mojej drodze.

Ogromne podziękowania należą się Radkowi. To właśnie on jako mój dietetyk pomógł mi całkowicie zmienić podejście do odżywiania. Nie dostałem „cudownej diety”, ale wiedzę, wsparcie i plan, który mogłem realizować każdego dnia. Dzięki temu jedzenie przestało być przeszkodą, a stało się paliwem do treningów i codziennego życia.

Dziękuję również Łukaszowi. To on namówił mnie do biegania, kiedy sam nie byłem przekonany, czy dam radę. Motywował mnie, wspierał i przypominał, że każdy kiedyś zaczynał. Bez tych rozmów i wsparcia być może nigdy nie zrobiłbym pierwszych kilometrów, które doprowadziły mnie do miejsca, w którym jestem dzisiaj.

Oczywiście największą pracę musiałem wykonać sam, ale wiem jedno – odpowiedni ludzie potrafią zmienić czyjeś życie bardziej, niż im się wydaje.

To zdjęcie nie oznacza końca drogi.

Wręcz przeciwnie.

Przede mną kolejne biegi, kolejne wyzwania i następne cele. Chcę dalej rozwijać się jako biegacz, rowerzysta i po prostu człowiek, który coraz bardziej lubi aktywność.

Najważniejszą lekcją ostatniego roku nie było to, ile pokazuje waga.

Najważniejsze było odkrycie, że największym przeciwnikiem nie jestem ja sprzed roku, ale własne wymówki. Każdy trening, każdy zdrowy posiłek i każdy mały krok zbliżały mnie do miejsca, w którym jestem dzisiaj.

Za rok znowu wrócę nad to jezioro.

Zrobię kolejne zdjęcie.

Nie po to, żeby komuś coś udowodnić.

Tylko po to, żeby przypomnieć sobie, jak wiele można zmienić dzięki konsekwencji.


P.S. Jeśli ten wpis przeczyta ktoś, kto właśnie zastanawia się, czy warto zacząć – odpowiedź brzmi: warto. Nie musisz zrobić wszystkiego od razu. Wystarczy zrobić pierwszy krok. Reszta przyjdzie z czasem.


Największa zmiana nie zaszła na wadze. Zaszła w głowie.

To samo miejsce. Rok różnicy. 16 kg mniej. Setki treningów, tysiące kilometrów i jedna decyzja, żeby się nie poddać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *