Warneland – Łańsk 2026. Jesienny trail, walka na podbiegach i świetne zakończenie sezonu

Złota polska jesień, leśne ścieżki, błoto, korzenie i podbiegi, czyli VII Jesienny Ultramaraton Warmiński „Warneland – Łańsk” w pigułce! Na dystansie 12,06 km wykręciłem czas 1:08:46, a początkowe emocje szybko ustąpiły miejsca kontroli tempa i tętna. ASICS TRABUCO 14 świetnie poradziły sobie na mokrym terenie, choć około ósmego kilometra jeden korzeń postanowił sprawdzić moją równowagę. Na szczęście bez gleby! Świetna organizacja, klimatyczna trasa wśród warmińskich lasów i końcówka, którą zapamiętam na długo. Tak właśnie powinno wyglądać zakończenie sezonu biegowego. Za rok wracam — na 12 km, a może nawet na 28 km!

Parametry biegu

Data: 2026-10-24

Dystans: 12,06 km

Czas: 1:08:46

Tempo: 5:42/km

Średnie tętno: 166 bpm

Kadencja: 169 spm

Długość kroku: 1,03 m

Średnia moc: 353 W

Temperatura średnia: 12,0 °C

Całkowity wznios: 87 m

📝 Opis

Do VII Jesienny Ultramaraton Warmiński „Warneland – Łańsk” za mną! To był jeden z tych biegów, po których na twarzy zostaje uśmiech, w głowie mnóstwo wspomnień, a nogi przypominają, że leśne kilometry potrafią dać w kość. Piękna polska złota jesień, klimatyczna trasa, świetna organizacja i ponad 12 kilometrów biegania w terenie. Czego chcieć więcej?

Początek poniósł, ale plan szybko wrócił na właściwe tory

Na starcie emocje zrobiły swoje. Tłum ruszył, a mnie również poniosła atmosfera. Biegło się lekko, przyjemnie i — jak to czasem bywa — wydawało się, że można pozwolić sobie na trochę więcej. Początek był naprawdę przyjemny, ale las szybko przypomniał, że na trailu nie wszystko zależy od tempa wyświetlanego na zegarku.

Już w okolicach drugiego kilometra pojawił się pierwszy konkretny podbieg. I właśnie wtedy wszystko wróciło do planu: kontrola tempa, kontrola tętna i rozsądne gospodarowanie siłami. Zamiast ścigać się z innymi, skupiłem się na własnym biegu. Na takiej trasie lepiej zachować zapas energii niż zapłacić za zbyt mocny początek kilka kilometrów później.

Ostatecznie pokonałem 12,06 km w czasie 1:08:46, ze średnim tempem 5:42 min/km. Średnie tętno wyniosło 166 bpm, a maksymalne 181 bpm. Jak na leśną trasę z podbiegami, korzeniami i błotem był to bardzo satysfakcjonujący występ.

TRABUCO 14 — przyczepność, której potrzebowałem

Jednym z elementów, na które szczególnie zwracałem uwagę, były buty. Na trasę wybrałem ASICS TRABUCO 14 i mogę powiedzieć jedno: to nie są buty z pierwszej łapanki!

Mokre liście, błoto, korzenie i nierówne leśne ścieżki potrafią skutecznie zweryfikować sprzęt. Tutaj przyczepność sprawdziła się wyśmienicie. Czułem się pewnie, a podłoże nie zmuszało mnie do ciągłego zastanawiania się, czy kolejny krok zakończy się poślizgiem.

Oczywiście nawet najlepsze buty nie zastąpią koncentracji. W okolicach ósmego kilometra potknąłem się o korzeń. Mój błąd! Przez moment oczami wyobraźni zobaczyłem już liście na twarzy i błoto wszędzie tam, gdzie nie powinno go być. Na szczęście udało się utrzymać równowagę i pobiec dalej bez upadku.

To był dobry przykład tego, że na trailu liczy się nie tylko forma, ale również technika, obserwacja terenu i szybka reakcja. Czasem jeden nieuważny krok wystarczy, żeby zakończyć dobry bieg zdecydowanie mniej przyjemnym akcentem.

Końcówka, która dała dodatkową energię

Po przygodzie z korzeniem biegłem dalej, stopniowo nabierając pewności. Małymi krokami zacząłem przyspieszać, a ostatnie dwa kilometry okazały się szczególnie udane.

Dużą rolę odegrała tutaj przesympatyczna kobieta poznana na trasie. Wspólne bieganie i wzajemna motywacja potrafią zdziałać więcej, niż mogłoby się wydawać. Czasem wystarczy druga osoba obok, kilka słów i wspólny rytm, żeby znaleźć dodatkowe pokłady energii.

Dzięki temu udało mi się mocno i przyjemnie dociągnąć końcówkę. Bez niepotrzebnego szarpania od samego początku, za to z satysfakcją na mecie. Właśnie takie momenty lubię w bieganiu najbardziej — sportową rywalizację, ale też zwykłą ludzką życzliwość i pozytywną atmosferę.

Warneland – Łańsk: organizacja i trasa na medal

Sam wynik to tylko część całej historii. Równie ważne jest to, jak wspomina się wydarzenie po przekroczeniu mety.

Pod względem organizacyjnym Warneland – Łańsk oceniam bardzo wysoko. Wszystko przebiegało tak, jak powinno, bez niepotrzebnych zgrzytów i niedomówień. Trasa była dobrze oznaczona, więc nawet bez nawigacji w zegarku można było spokojnie skupić się na bieganiu.

A sama trasa? Zajebista! Leśny klimat, okolice rezerwatów przyrody, naturalne przeszkody i zmieniające się podłoże sprawiły, że nie był to kolejny bieg, podczas którego człowiek wpatruje się wyłącznie w tempo. Tutaj trzeba było patrzeć pod nogi, wybierać odpowiednią linię biegu i reagować na to, co przynosił teren.

Do tego pogoda, o jakiej można marzyć podczas jesiennego startu. Temperatura około 10–12°C, słońce i piękna polska złota jesień. Bez upału, bez walki z silnym wiatrem — po prostu idealne warunki na leśny trail.

Sezon 2026? Takie zakończenie lubię!

Warneland – Łańsk uznaję za świetne zakończenie mojego sezonu biegowego 2026, nie licząc zimowej serii TRAIL!ON na dystansie 5 km. Były przygotowania, treningi, testowanie sprzętu i szukanie własnego rytmu. Teraz przyszedł czas, żeby zebrać doświadczenia i wyciągnąć wnioski przed kolejnymi wyzwaniami.

Ten bieg pokazał mi, że trzymanie się założeń ma sens. Początek mógł ponieść, ale podbieg szybko sprowadził mnie na ziemię. Kontrola tempa i tętna pozwoliła zachować siły, a końcówka przyniosła dużo satysfakcji.

Nie obyło się bez drobnej przygody na korzeniu, ale właśnie takie sytuacje uczą uważności. Do tego świetnie spisały się TRABUCO 14, a atmosfera wydarzenia i sama trasa tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że trail ma w sobie coś wyjątkowego.

Za rok wracamy! Być może na 28 km, ale na pewno ponownie na 12 km. Na razie nie ma co wybiegać zbyt daleko w przyszłość. Najpierw regeneracja, później kolejne treningi i następne przygody na mazurskich ścieżkach.

Bo przecież w ULi Mazury chodzi właśnie o to: Mazury, aktywność, która uzależnia. Do zobaczenia na trasie!

🔥 Wnioski

✅ Kontrola tempa wygrywa z emocjami Początkowe tempo łatwo podkręcić, kiedy tłum rusza do przodu. Pierwszy podbieg przypomniał, że na trailu trzeba biec według własnych możliwości, a nie za innymi.
✅ Przyczepność i koncentracja idą w parze TRABUCO 14 spisały się świetnie na mokrych liściach, błocie i korzeniach. Potknięcie na ósmym kilometrze pokazało jednak, że nawet dobry sprzęt nie zwalnia z patrzenia pod nogi.
✅ Warto zostawić zapas na końcówkę Stopniowe przyspieszenie na ostatnich dwóch kilometrach i motywacja od poznanej na trasie biegaczki dały świetne zakończenie. Rozsądny początek pozwolił cieszyć się finiszem.
✅ Dobry bieg to coś więcej niż wynik Sprawna organizacja, oznakowana trasa, piękne lasy i idealna jesienna pogoda sprawiły, że Warneland był świetnym zwieńczeniem sezonu. Jest apetyt na kolejną edycję!

„Nie musisz wygrywać każdego kilometra. Wystarczy, że na ostatnim nadal masz ochotę biec dalej.”
– ULi Mazury


📸 Zobacz na STRAVA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *