Niedzielne 10 km – bieg trasą Rowerem po kolei

Niedziela, 18 października, przyniosła świetne warunki do biegania. Około 12–13°C, zachmurzone niebo i praktycznie bezwietrzna pogoda. Po ostatnich dniach walki z przeziębieniem wreszcie pojawiło się poczucie, że organizm wraca na właściwe tory. Na liczniku ponad 10 km po ścieżce „Rowerem po kolei”, a w głowie coraz więcej optymizmu przed Warneland Łańsk. Sprawdzam, jak plan z MyTrainPal przełożył się na rzeczywisty bieg i co pokazały dane z Garmina.

Parametry biegu

Data: 2026-10-18

Dystans: 10,08 km

Czas: 1:05:07

Tempo: 6:27/km

Średnie tętno: 156 bpm

Kadencja: 165 spm

Długość kroku: 0,93 m

Średnia moc: 318 W

Temperatura średnia: 13,0 °C

Całkowity wznios: 26 m

📝 Opis

Niedzielne 10 km po chorobie – bieg trasą „Rowerem po kolei”

Są takie treningi, po których człowiek wraca do domu z uśmiechem i myślą: właśnie tego mi brakowało! Po ostatnim przeziębieniu i kilku dniach ostrożnego powrotu do aktywności wreszcie przyszedł czas na dłuższy bieg w naprawdę przyjemnych warunkach.

Pogoda idealna do biegania

Około 12–13°C, zachmurzone niebo i praktycznie brak wiatru. Nie było ani za gorąco, ani nieprzyjemnie chłodno. Idealna aura, żeby spokojnie pobiegać i nacieszyć się jesienią. Takie dni przypominają, że do udanego treningu nie zawsze potrzeba słońca i błękitnego nieba. Czasem wystarczy dobra temperatura, przyjemna trasa i chwila dla siebie.

10 kilometrów po ścieżce „Rowerem po kolei”

Cała trasa prowadziła po ścieżce „Rowerem po kolei”. To odcinek, na którym można utrzymać równy rytm i skupić się na biegu bez ciągłego zmieniania nawierzchni.

Ostatecznie wyszło 10,08 km w czasie 1:05:07, ze średnim tempem 6:28 min/km. Trasa była niemal płaska, a całkowite wzniesienie wyniosło 26 metrów.

Najważniejsze były jednak nie kilometry, ale odczucia. Biegło się wyśmienicie! Miałem zapas sił i nie było poczucia walki o przetrwanie kolejnych kilometrów. Garmin pokazał na zakończenie 65% staminy, co dobrze współgrało z wrażeniem, że mógłbym kontynuować bieg. To oczywiście szacunek urządzenia, a nie pomiar rzeczywistych rezerw organizmu, ale w połączeniu z dobrym samopoczuciem był to pozytywny sygnał.

MyTrainPal: plan kontra realizacja

Tym razem mogłem porównać nie tylko dane z Garmina, ale również wykonanie poszczególnych etapów treningu w MyTrainPal. Plan zakładał 40 minut spokojnego biegu w terenie, 15 minut w tempie zbliżonym do tempa startowego na 12 km oraz 10 minut schłodzenia.

Pierwszy etap miał być realizowany w zakresie 6:52–7:02 min/km. Ostatecznie uzyskałem średnio 6:50 min/km, a MyTrainPal ocenił wykonanie tego fragmentu na 94%.

W piętnastominutowym akcencie celem było tempo 5:24–5:34 min/km. Udało się osiągnąć 5:27 min/km, co odpowiadało 90% realizacji założeń.

Największa różnica pojawiła się podczas schłodzenia. Zamiast zwolnić do zakresu 7:40–9:29 min/km, utrzymałem tempo około 6:39 min/km. W praktyce końcówka wyszła więc szybciej, niż zakładał plan. To cenna informacja na przyszłość: schłodzenie również jest częścią treningu, a nie tylko ostatnimi minutami przed zatrzymaniem zegarka.

Co pokazały dane?

Garmin zarejestrował średnie tętno 156 bpm, maksymalne 179 bpm, efekt aerobowy 4,5 i obciążenie treningowe 184. Różnice w wartościach obciążenia wynikają z tego, że oba systemy mogą stosować własne algorytmy i skale — nie należy porównywać ich jeden do jednego.

Dane pokazują, że mimo przyjemnych odczuć trening stanowił konkretny bodziec dla organizmu. Dobre samopoczucie jest ważne, ale nie oznacza, że można pominąć regenerację.

Powrót po chorobie i przygotowania do Łańska

Po ostatnich dniach przeziębienia ten bieg dał mi sporo optymizmu. Organizm dobrze zniósł wysiłek, a ja mogłem ponownie cieszyć się bieganiem. Nie oznacza to jednak, że należy od razu dokładać kolejne mocne jednostki. Po infekcji liczy się także reakcja organizmu w kolejnych godzinach i następnego dnia.

Do Warneland Łańsk pozostał już tylko tydzień. Nie zamierzam na ostatniej prostej nadrabiać treningów na siłę. Teraz najważniejsze będą regeneracja, sen i spokojne przygotowanie do startu.

W głowie pojawiają się już kolejne cele: zimowe biegi Trail!ON oraz wiosenna Ultra Wysoczyzna. Będą wymagały regularności, cierpliwości i rozsądnego łączenia biegania z siłownią, basenem oraz trenażerem.

Na dziś wystarczy jedno: ponad 10 kilometrów przyjemnego biegania, dobra pogoda i poczucie, że wracam na właściwe tory.

Nie każdy trening musi być walką o wynik. Czasem największą wygraną jest po prostu znów czerpać radość z biegania.

🔥 Wnioski

✅ Powrót do biegania daje optymizm. Bieg przebiegł bardzo dobrze pod względem odczuć, ale pełną ocenę powrotu po infekcji warto oprzeć także na samopoczuciu następnego dnia.
✅ Ponad 10 km bez walki o tempo. Średnie 6:28 min/km pozwoliło cieszyć się trasą i utrzymać komfort biegu.
✅ Przyjemny bieg też może być mocnym bodźcem. Efekt aerobowy 4,5 i obciążenie Garmina 184 przypominają, że regeneracja po treningu nadal ma znaczenie.
✅ Przed Łańskiem nie trzeba już niczego udowadniać. Lepiej zachować świeżość na start niż próbować poprawiać formę w ostatnim tygodniu.

„Dziś zrób coś, czego innym się nie chce, a jutro będziesz miał to, czego inni pragną.” 😁
– Jerry Rice


📸 Zobacz na STRAVA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *