Cross Triathlon Szczytno 2026 – plan wykonany. Największym przeciwnikiem okazał się… Garmin

Parametry treningu

Data: 2026-07-26

Dystans: Pływanie 0,225 km, rower 11,5 km, bieg 2,6 km

Czas: 00:54:41

Średnia prędkość: Pływanie 03:41 min/100m, rower 23 km/h, bieg 05:15 min/km

📝 Opis

Cross Triathlon Szczytno 2026 – plan wykonany

To był mój ostatni triathlon w tym sezonie. Przez ostatnie tygodnie przygotowywałem się właśnie do tego startu – objazdy trasy, zakładki rower–bieg, analiza każdego odcinka i spokojny tapering. Chciałem po prostu poprawić wynik sprzed roku i zobaczyć, ile udało się wypracować przez ostatnie miesiące.

Dzisiaj mogę powiedzieć jedno.
Plan został wykonany.
Na mecie zameldowałem się z czasem 54:41, zajmując 5. miejsce w kategorii M40 oraz 18. miejsce w klasyfikacji Open. Co najważniejsze – poprawiłem swoje tempo we wszystkich trzech konkurencjach.


Pływanie bez paniki

Najwięcej znaków zapytania miałem właśnie przed wejściem do wody.

W tym roku praktycznie nie pływałem w jeziorze, a ostatni trening na basenie odbył się jeszcze w czerwcu. Wiedziałem więc, że nie mogę dać się ponieść emocjom.

Od startu płynąłem spokojnie, bez szarpania tempa. Niestety już po chwili ktoś zsunął mi okulary i musiałem je poprawić w trakcie płynięcia. Do tego doszło zamieszanie przy nawrocie wokół bojki.

Mimo tego wyszedłem z wody dokładnie z takim nastawieniem, jakie sobie założyłem – bez zadyszki i gotowy do dalszej walki.


Rower – tutaj czułem moc

To był moment, na który czekałem.

Trasa była dokładnie taka, jakiej się spodziewałem. Piasek, leśne odcinki, techniczne fragmenty i dodatkowo mocno wiejący wiatr.

Od początku pilnowałem jednego – nie przekraczać za bardzo założonego tętna. Chciałem utrzymywać okolice 160 uderzeń na minutę i nie dać się ponieść pierwszym kilometrom.

Plan zadziałał.

Rower przejechałem bardzo równo, a wszystkie wcześniejsze objazdy trasy naprawdę zaprocentowały. Każdy zakręt, każdy podjazd i każda koleina były już znajome.

To był zdecydowanie mój najlepszy etap całego wyścigu.


Bieg po rowerze już nie straszy

Po wybiegnięciu ze strefy zmian pojawiły się klasyczne „drewniane nogi”.

Na szczęście tylko na chwilę.

Po kilkuset metrach organizm wrócił do swojego rytmu, kadencja zrobiła swoje, tętno utrzymywało się w okolicach 175 bpm, a tempo 5:15 min/km po rowerze uważam za bardzo dobry rezultat.

Jeszcze rok temu właśnie tego etapu obawiałem się najbardziej.

Dzisiaj wiem, że regularne zakładki naprawdę działają.


Organizacja na najwyższym poziomie

Ogromne brawa należą się organizatorom.

Strefa zmian była świetnie przygotowana, wszystko czytelnie oznaczone, a stewardzi bardzo pomocni i konkretni. Tak właśnie powinny wyglądać dobrze zorganizowane zawody.

To był naprawdę udany dzień dla wszystkich zawodników.


Jest jednak coś, co mocno mnie rozczarowało…

Muszę też napisać o jednej rzeczy, która zwyczajnie nie powinna się wydarzyć.

Mój Garmin Forerunner 970, zegarek stworzony przecież z myślą o triathlonie i multisporcie, podczas T2 zrestartował się, przez co nie zapisał całego biegu.

Szczerze?

Nie potrafię tego zrozumieć.

To urządzenie kosztuje kilka tysięcy złotych i od sprzętu tej klasy oczekuję przede wszystkim niezawodności. Tym bardziej podczas zawodów, do których przygotowywałem się przez wiele tygodni.

Do tego kolejny raz rozczarowała mnie dokładność śladu GPS podczas pływania na wodach otwartych. Ustawienia były poprawne, nawigacja włączona, a mimo to zapis nadal pozostawia wiele do życzenia.

Mam nadzieję, że Garmin wyciągnie z takich sytuacji wnioski, bo to właśnie podczas zawodów sprzęt powinien działać bezbłędnie.

Wnioski

👉 Plan treningowy zadziałał. Poprawiłem tempo pływania, roweru i biegu względem ubiegłego roku.
👉 Zakładki były jedną z najlepszych decyzji tego sezonu. Bieg po rowerze przestał być największym problemem.
👉 Znajomość trasy daje ogromną przewagę. Objazdy przed zawodami sprawiły, że na rowerze mogłem skupić się na jeździe, a nie na szukaniu właściwej linii.
👉 Sezon triathlonowy zamknięty. Czas na nowe cele. Przede mną Spychowo, kolejne starty kontrolne i najważniejszy cel drugiej części sezonu – Bison Ultra Trail 18 km.


📸 Trening

Górny plakat : Oficjalne, zweryfikowane matą pomiarową wyniki organizatora (ze splitami T1/T2 i dystansem 2,8 km biegu).

Karta z Garmina na dole: To, co zdołał uratować zegarek po zresetowaniu się na T2.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *