Kategoria 🚴 Rower

Rowerem po Mazurach – 47 km przez Sztynort, Radzieje i mazurskie drogi

47 kilometrów po Mazurach, ponad 2,5 godziny na rowerze i ani grama potrzeby ścigania się z trasą. Węgor­zewo, Radzieje, Sztynort, Harsz, Kamionek Wielki i Kolonia Rybacka — po drodze lasy, jeziora, mazurskie wsie i widoki, przy których trzeba było zatrzymać rower. Garmin pokazał spokojną jazdę bazową: średnio 18,7 km/h, tętno 105 bpm i 328 metrów przewyższenia. To był właśnie taki trening, jaki miał być — spokojny, długi i bez niepotrzebnego napinania się. Kilometry zrobiły swoje, a przy okazji powstało kilka zdjęć, które znacznie lepiej niż same cyferki pokazują, jak wyglądała ta jazda po Mazurach.

47 kilometrów po Mazurach, ponad 2,5 godziny na rowerze i ani grama potrzeby ścigania się z trasą. Węgor­zewo, Radzieje, Sztynort, Harsz, Kamionek Wielki i Kolonia Rybacka — po drodze lasy, jeziora, mazurskie wsie i widoki, przy których trzeba było zatrzymać rower. Garmin pokazał spokojną jazdę bazową: średnio 18,7 km/h, tętno 105 bpm i 328 metrów przewyższenia. To był właśnie taki trening, jaki miał być — spokojny, długi i bez niepotrzebnego napinania się. Kilometry zrobiły swoje, a przy okazji powstało kilka zdjęć, które znacznie lepiej niż same cyferki pokazują, jak wyglądała ta jazda po Mazurach.

Rowerem po Węgorzewie – aktywna regeneracja po biegowym weekendzie

Po sobotnim trenażerze i niedzielnych 8 kilometrach biegu poniedziałek miał być dniem OFF. Ostatecznie całkowity odpoczynek zamienił się w bardzo spokojną przejażdżkę po Węgorzewie. Bez treningowego ciśnienia, bez gonienia tempa i bez planu na wynik. Było za to trochę miasta, jezioro, port, leśne drogi, szutry i piękny zachód słońca. 18 kilometrów bardzo spokojnej jazdy okazało się idealnym sposobem na aktywną regenerację i poznanie okolicy.

Po sobotnim trenażerze i niedzielnych 8 kilometrach biegu poniedziałek miał być dniem OFF. Ostatecznie całkowity odpoczynek zamienił się w bardzo spokojną przejażdżkę po Węgorzewie. Bez treningowego ciśnienia, bez gonienia tempa i bez planu na wynik. Było za to trochę miasta, jezioro, port, leśne drogi, szutry i piękny zachód słońca. 18 kilometrów bardzo spokojnej jazdy okazało się idealnym sposobem na aktywną regenerację i poznanie okolicy.

Szczytno – Kulka – Rowerem po kolei. Niedzielne MTB

Po wczorajszym bieganiu przyszedł czas na rower. Plan zakładał nieco ponad 50 km, ale mazurska pogoda postanowiła wprowadzić własne poprawki. Ostatecznie wyszło 43,63 km spokojnej jazdy MTB ze Szczytna w okolice jeziora Łęsk, rezerwatu Kulka i dalej fragmentami trasy „Kulka” oraz ścieżką „Rowerem po kolei”. Były szutry, piach, kilka wyśmienitych podjazdów i szybsza końcówka na pobudzenie nóg. Nowe opony ponownie zdały egzamin, a organizm po wczorajszym biegu zachowywał się dokładnie tak, jak powinien. Tylko deszcz uznał, że 43 kilometry na dziś wystarczą.