ULi

ULi

6 km spokojnego treningu na stadionie OSiR w Węgorzewie. Kilka szybszych przebieżek, rodzinny bieg z siostrzeńcem i spokojna kontrola formy przed niedzielnymi 10 km.

Spokojnie, ale z przebłyskiem – 6 km na stadionie w Węgorzewie

Nie każdy trening musi być walką o rekord. Czasami najważniejsze jest po prostu wyjść, zrobić swoje i sprawdzić, jak organizm reaguje na kolejne kilometry. Dzisiejsze 6 kilometrów na stadionie OSiR w Węgorzewie miało być spokojnym biegiem z kilkoma krótkimi przebłyskami szybszego tempa. Plan został zrealizowany, choć nie wszystko wyszło idealnie równo. Kilka okrążeń pobiegłem razem z moim siedmioletnim chrześniakiem, więc rytm momentami siłą rzeczy był trochę mniej przewidywalny. I właśnie takie treningi też są potrzebne — bez napinki, za to z odrobiną frajdy.

47 kilometrów po Mazurach, ponad 2,5 godziny na rowerze i ani grama potrzeby ścigania się z trasą. Węgor­zewo, Radzieje, Sztynort, Harsz, Kamionek Wielki i Kolonia Rybacka — po drodze lasy, jeziora, mazurskie wsie i widoki, przy których trzeba było zatrzymać rower. Garmin pokazał spokojną jazdę bazową: średnio 18,7 km/h, tętno 105 bpm i 328 metrów przewyższenia. To był właśnie taki trening, jaki miał być — spokojny, długi i bez niepotrzebnego napinania się. Kilometry zrobiły swoje, a przy okazji powstało kilka zdjęć, które znacznie lepiej niż same cyferki pokazują, jak wyglądała ta jazda po Mazurach.

Rowerem po Mazurach – 47 km przez Sztynort, Radzieje i mazurskie drogi

47 kilometrów po Mazurach, ponad 2,5 godziny na rowerze i ani grama potrzeby ścigania się z trasą. Węgor­zewo, Radzieje, Sztynort, Harsz, Kamionek Wielki i Kolonia Rybacka — po drodze lasy, jeziora, mazurskie wsie i widoki, przy których trzeba było zatrzymać rower. Garmin pokazał spokojną jazdę bazową: średnio 18,7 km/h, tętno 105 bpm i 328 metrów przewyższenia. To był właśnie taki trening, jaki miał być — spokojny, długi i bez niepotrzebnego napinania się. Kilometry zrobiły swoje, a przy okazji powstało kilka zdjęć, które znacznie lepiej niż same cyferki pokazują, jak wyglądała ta jazda po Mazurach.

Po sobotnim trenażerze i niedzielnych 8 kilometrach biegu poniedziałek miał być dniem OFF. Ostatecznie całkowity odpoczynek zamienił się w bardzo spokojną przejażdżkę po Węgorzewie. Bez treningowego ciśnienia, bez gonienia tempa i bez planu na wynik. Było za to trochę miasta, jezioro, port, leśne drogi, szutry i piękny zachód słońca. 18 kilometrów bardzo spokojnej jazdy okazało się idealnym sposobem na aktywną regenerację i poznanie okolicy.

Rowerem po Węgorzewie – aktywna regeneracja po biegowym weekendzie

Po sobotnim trenażerze i niedzielnych 8 kilometrach biegu poniedziałek miał być dniem OFF. Ostatecznie całkowity odpoczynek zamienił się w bardzo spokojną przejażdżkę po Węgorzewie. Bez treningowego ciśnienia, bez gonienia tempa i bez planu na wynik. Było za to trochę miasta, jezioro, port, leśne drogi, szutry i piękny zachód słońca. 18 kilometrów bardzo spokojnej jazdy okazało się idealnym sposobem na aktywną regenerację i poznanie okolicy.

Poranny bieg po burzy – 8 km wokół jezior w Szczytnie

Po wczorajszym wietrze i ulewach dziś rano zostało już tylko umiarkowane podmuchy, kilka połamanych gałęzi i idealne 14–15°C do biegania. Zamiast odpoczywać po wczorajszym trenażerze, ruszyłem na spokojne 8 km wokół dwóch jezior w Szczytnie. Było chłodno, przyjemnie i z bryzą od jeziora, która robiła za naturalną klimatyzację. A po biegu? Klasyczny zestaw: kreatyna, białko, banan, kawa i można zaczynać dzień.

Szczytno – Kulka – Rowerem po kolei. Niedzielne MTB

Po wczorajszym bieganiu przyszedł czas na rower. Plan zakładał nieco ponad 50 km, ale mazurska pogoda postanowiła wprowadzić własne poprawki. Ostatecznie wyszło 43,63 km spokojnej jazdy MTB ze Szczytna w okolice jeziora Łęsk, rezerwatu Kulka i dalej fragmentami trasy „Kulka” oraz ścieżką „Rowerem po kolei”. Były szutry, piach, kilka wyśmienitych podjazdów i szybsza końcówka na pobudzenie nóg. Nowe opony ponownie zdały egzamin, a organizm po wczorajszym biegu zachowywał się dokładnie tak, jak powinien. Tylko deszcz uznał, że 43 kilometry na dziś wystarczą.

MTB Trails Szczytno – bieg po korzeniach i singlach

Dzisiaj miało być lekko. I było… przynajmniej na początku. 😁 MTB Trails Szczytno od pierwszych metrów nie pozwalają jednak zapomnieć, że to prawdziwy teren: górka, dołek, zakręt, korzeń, piach, pokrzywy i oczywiście muchomory. Biegło się bardzo dobrze, ale mniej więcej w połowie trasy w głowie pojawiło się pytanie: „A jeśli cały Bison będzie wyglądał właśnie tak?” 😂